Jak pogodzić zero-waste i “fit”

Cześć 😊

Dziś chciałabym z wami pogadać o czymś, co w naszym społeczeństwie zaczyna powoli przypominać krucjatę. Albo raczej, chciałabym wam przedstawić swój zero-waste’owy punkt widzenia na narzędzie, które jest głównym orężem tej krucjaty. Mówię tu o słowie pozornie niewinnym.

Fit.

To jak: jesteś fit?

Trudno mi nawet podać definicję „fit” – to przymiotnik, opisujący osobę prowadzącą konkretny styl życia. Taka osoba powinna chodzić na siłownię, nosić idealnie dopasowane i najlepiej markowe ciuchy sportowe, przez treningiem lub po pić białkowy shake, jeść super „clean”, wypijać hektolitry wody dziennie, pamiętać o treningach cardio i siłowych, może nawet mieć trenera personalnego, nie odpuszczać siłowni w żaden dzień…

Ojej. Trochę tego dużo, prawda? Zastanawiam się, jak dużo osób jest fit. I jak dużo istnieje definicji tego, co jest fit. Nie mnie jednak rozstrzygać takie spory, dziś chciałabym po prostu pokazać wam, że można być „fit” i zero-waste, albo przynajmniej less-waste.

Naprężamy muskuły

Zacznijmy od siłowni. To, że ubrania sportowe można także nabyć w lumpeksie, jest dość oczywiste, więc skupię się raczej na innych aspektach. Jako, że sama bywam na siłowni kilka razy w tygodniu, miałam okazję wypróbować swoje zamienniki zero waste na treningach.

Ręcznik: mam na myśli ten do wycierania maszyn. Noś swój, nie używaj jednorazowych ręczników papierowych dostępnych na siłowni.

Woda: noś wodę w swoim bidonie. Zaoszczędzisz pieniądze i dasz odetchnąć środowisku.

Shake: polecam kupić sobie shaker (koszt kilkanaście złotych), choć jest plastikowy, to robią je głównie z plastiku typu 5 [tu więcej o rodzajach plastiku], który jest bardzo wytrzymały i najbardziej przyjazny recyclingowi. Co do samego białka – niestety bez opakowania się nie obejdzie, a póki co nie znalazłam szklanych słoików z tym produktem (osobiście używam izolatu białka sojowego, który widać na zdjęciu poniżej). Polecam więc kupować jak największe opakowania białka (finansowo to też najbardziej opłacalne).

Prysznic: zaopatrz się w mydelniczkę i zabieraj swoje mydła/szampon w kostce ze sobą. Gwarantuję, że zajmą mniej miejsca, niż żel do twarzy + szampon + żel pod prysznic.

Wszędzie te pudełka

Jesteś fit? Wobec tego jest spora szansa, że masz też dietę pudełkową. Być może unosisz brwi z powiątpiewaniem, zastanawiając się, jaki zamiennik zero waste mogę mieć do zaproponowania.  W końcu nie po to płacisz za te pudełka, żeby samemu stać i gotować.

Dieta pudełkowa może być w 100% zero waste. Wystarczy, że będzie ona pakowana do wielorazowych pudełek.

Cały marzec miałam dietę pudełkową z firmy Majne Szwajne Vegan Deli. Jak sama nazwa wskazuje, dieta była wegańska. Na jej początku zaniosłam do siedziby firmy kilkanaście plastikowych pudełek (w których kiedyś trzymałam np. mąkę, są to pudełka kupione w IKEI, z plastiku typu 5) oraz parę słoików. Majne Szwajne codziennie wieczorem wysyłało mi dietę na następny dzień, a ja myłam i oddawałam im pudełka z aktualnego dnia poprzez ich kuriera.

Jeśli chodzi o samo Majne Szwajne – bardzo serdecznie polecam. Jedzenie jest pyszne, bogate w różne smaki, potrawy są dobrze doprawione. W dodatku dieta jest wegańska, a o takie najtrudniej.

Majne Szwajne znajduje się w Łodzi, ale na pewno w innych dużych miastach też są takie opcje, wystarczy tylko dobrze poszukać, np. w Warszawie funkcjonuje 6smaków (dostarczają jedzenie we własnych termosach, dieta wegańska).

Tak więc jeśli jesteś „fit” i dbasz o swoje zdrowie, możesz także w łatwy sposób zadbać o środowisko.

Zapraszam do śledzenia mnie na Instagramie. Do usłyszenia wkrótce! 😊

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *