No-Buy Projekt

Hej 😊 jak wasz Nowy Rok? Czyżbyście już wpadły/wpadli w pułapkę noworocznych postanowień?

Mnie się udało tego uniknąć – nie zrobiłam na ten rok żadnych postanowień. Jedyne co to zaczęłam pewne wyzwanie, ale nie jest ono w sumie związane z Nowym Rokiem – uznałam po prostu, że początek roku to świetny start na taki projekt.

Może pomyślicie, że zwariowałam, ale chcę w tym roku wypróbować w swoich sił w pewnym bezzakupowym projekcie. Mianowicie zamierzam nie kupować ubrań i kosmetyków.

Jeśli już trzymacie się za głowę i czytacie poprzednie zdanie ponownie, z niedowierzaniem, to spokojnie – mydło i pastę do zębów nadal będę kupować 😀 zamierzam nawet się pokusić o kupienie mineralnego podkładu do twarzy, jak już mój się skończy.

Jak widać na zdjęciu powyżej, mam sporo kosmetyków (brakuje tam tylko moich mydeł i łopianowej maski do skóry głowy). Zanim je wszystkie zużyję to trochę potrwa, a więc mam teraz wiele czasu by opracować sobie receptury na serum, kremy, tonik itd. Tak jak mówiłam, pewne rzeczy nadal będę kupować, ponieważ albo nie mogę ich zrobić albo też te domowe mi nie pasują (nie cierpię domowej pasty do zębów). Zamierzam także sama spróbować swojej sił w robieniu tuszu do rzęs i kredki do oczu, na podstawie starożytnej receptury na khol (o tym na pewno pojawi się w innym poście). Może się uda, może nie, ale nie mogę się doczekać chwili, gdy będę mogła spróbować 😊

Podobnie zamierzam podejść do kupowania ubrań, oczywiście nadal wyłącznie etycznie (głównie z drugiej ręki). Będę po prostu wymieniać te elementy garderoby, które mi się zepsują lub zużyją tak, że nie będę w stanie ich naprawić. Planuję jednak nauczyć się lepiej szyć – na koniec tego miesiąca czeka mnie szycie nowych woreczków na bakalie (takich jeszcze nie posiadam) i przy okazji nauka szycia na maszynie. Maszyna do szycia jest jedną z dwóch kosztowniejszych rzeczy, których zakup rozważam w tym roku (drugą jest nowy laptop – moje biedaczysko ma już prawie 8 lat).

Co jeszcze wchodzi w ten projekt? Zamierzam nie kupować książek, których nie przeczytam więcej niż raz (jednym słowem, nie będę kupować powieści). Jeśli nie znajdę czegoś w bibliotece, zawsze będę mogła poszukać tego w wersji elektronicznej np. na legimi.

Cały ten projekt ma także zero-waste’owy wydźwięk, ponieważ kieruje się jedną z zasad 5R (dokładnie chodzi o „reduce”). Minimalizm mnie bardzo pociąga jako styl życia i jest oczywiście z zasady bardziej ekologiczny niż ten standardowy, konsumpcyjny.

Co myślicie o moim projekcie? Może ktoś chciałby dołączyć? Dajcie znać w komentarzach!

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *