#LubięCzytać 1 – Każdy kęs ma znaczenie, dr Grażyna Pająk

Cześć 🙂 Dziś recenzja “Każdy kęs ma znaczenie” autorstwa dr Grażyny Pająk.

20180807_191604-1

Dlaczego sięgnęłam po tą książkę?

Od dawna interesuję się tematyką zdrowego jedzenia, nutrigenomiki, biologii systemowej itd. Chodzi mi oczywiście o to, żeby utrzymać zdrowie w jak najlepszym stanie. Zdobytą wiedzą dzielę się z wami, żebyście mogli świadomie dokonywać wyborów żywieniowych. Książka ta, oparta na dużej ilości publikacji naukowych, wydawała mi się dobrym sprzymierzeńcem w poszukiwaniu drogii do zdrowia i zdrowego odżywiania się.

Chemia, chemia i jeszcze raz chemia

W książce często przewija się stwierdzenie, że jesteśmy zewsząd bombardowani „chemią”. Chodzi tu oczywiście o substancje syntetyczne lub nawet naturalne, ale które dodawane są do produktów spożywczych masowo w skali przemysłowej, i które niekoniecznie są dla nas zbawienne. Ja też staram się was na to wyczulać, żebyście czytali składy produktów i wiedzieli, co kupujecie. Autorka książki namawia do unikania ogólnodostępnych produktów w marketach na rzecz organicznej/ekologicznej żywności. Oczywiście popieram tą postawę i mam nadzieję, że i wy się do niej przekonacie. Jeśli chcecie wiedzieć, czemu autorka przekonuje nas do zdrowej żywności – czytajcie dalej 😊

Każda komórka czy cały organizm?

Naukowe badania, także te które tu często przytaczam, mają jedną, zasadniczą wadę: gdy próbują rozwiązać problem, skupiają się na jednym aspekcie całej sprawy, która zazwyczaj jest bardzo złożona. W ten sposób znajdują rozwiązania, które się kiepsko sprawdzają w prawdziwym życiu. Podobnie jest z odżywianiem się – na organizm trzeba patrzeć jak na jeden, wielki ekosystem, w którym każdy z elementów ma znaczenie dla funkcjonowania całości. Jesteśmy jak mur z cegieł. Jeśli cement będzie kiepskiej jakości, albo którejś bryłki zabraknie to, szybciej czy później, wszystko zacznie się sypać. Każda komórka ciała powinna więc być odpowiednio odżywiania, chroniona. W tym celu należy jeść pełnowartościowe jedzenie, z powoli rozkładającymi się składnikami, aby komórki otrzymywały dobrej jakości budulec. Jeśli chcecie dowiedzieć się jeszcze więcej na ten temat -polecam po prostu przeczytać książkę 😊

Woda strukturalna i smog elektromagnetyczny

Co to jest woda strukturalna? To taka, która ma odpowiednią strukturę, dzięki czemu jest lepszej jakości względem naszego organizmu. Jest to jeden z aspektów książki, do którego nie przekonałam się, ponieważ zakłada (podobnie jak zwolennicy homeopatii), że woda ma coś na kształt pamięci tj. „pamięta” gdzie była (np. w rurach, w pęcherzu itd). Nie znalazłam dotąd przekonywujących badań na ten temat, co nie znaczy, że nie jest to po części prawdą: filtrowanie wody nie pozwala na oczyszczenie jej z niektórych związków, więc można by odnaleźć prawdopodobne źródło pochodzenia wody nawet po jej filtracji.
Smog elektromagnetyczny, czyli nakładające się pola elektromagnetyczne wydzielane przez urządzenia takie jak telewizor, komputer, smartfon itd. jest podobno również bardzo szkodliwy. Autorka przekonuje, że powoduje on różne schorzenia, złe samopoczucie itd. Zresztą, nie bez powodu odradza się noszenia smartfonu w kieszeni. Nieco bardziej przekonał mnie ten pomysł niż woda strukturalna, ponieważ znane są przypadki osób, które naprawdę zapadały na zdrowiu z powodu zaburzeń pola elektromagnetycznego w okolicy domu (są to strefy geopatyczne). W książce jest kilka zasad uczących, jak unikać tego pola – wydają mi się one jednak nieco utopijne, praktycznie uniemożliwiają korzystanie z telefonów komórkowych, pracę na wielu stanowiskach i tym podobne, dlatego też nie przytoczę tu tych zasad.

Dieta DGD – Doctor Grace Diet

20180807_191659-1-1

Autorka książki proponuje czytelnikom dietę 60-dniową, która zaczyna się od bardzo skąpej, 7-dniowej niemal głodówki, następnie poprzez kilka etapów dieta jest rozbudowywana do dość szerokiej gamy produktów. Dieta ta w dużej mierze wyklucza surowiznę (szczególnie surowy nabiał) i niemal całkowicie eliminuje gluten. Na ogół jestem absolutną przeciwniczką diet, ale ta opiera się na zróżnicowanych produktach i z punktu widzenia jakości jedzenia wydaje mi się całkiem sensowna.

Dlatego też zamierzam przetestować DGD wraz z wodą strukturalną oraz urządzeniem do neutralizowania smogu elektromagnetycznego. Zaczynam po powrocie z urlopu, od 1 września (dieta nie jest zalecana dla osob o dużej aktywności fizycznej, a ja jadę na urlop w góry). Będę dawać wam znać na bieżąco.

Książka trochę niebezpieczna

Według mnie, książka ta trochę namawia do ortoreksji (o której również pojawi się wpis na blogu) – naciska na restrykcyjne przestrzeganie gamy produktów DGD do końca życia, pozwalając sobie na coś innego (zarówno bułkę grahamkę jak i kebab) MAKSYMALNIE raz w miesiącu. Jest to według mnie nieosiągalne i przesadzone, a obsesyjne pilnowanie żeby każdy składnik diety był ze sprawdzonego źródła, ekologiczny itp. prowadzi do rozwoju ortoreksji.
Ortoreksja nie jest jak dotąd rozpoznana jako zaburzenie psychiczne/zaburzenie odżywiania, to jest jednak wyłącznie kwestia czasu. Wszystko, co staje się naszą obsesją jest szkodliwe (tak, tak – nawet dbanie o zdrowie nie powinno być niczyją obsesją). Jeśli jesteś osobą, która zmaga się z jakimiś zaburzeniami odżywiania typu bulimia, anoreksja, binge-eating itd. – zaczekaj, aż poczujesz się pewniej, otrzymasz odpowiednią pomoc i dopiero wtedy sięgnij po tą książkę.

Jeśli chcecie poznać moją opinię odnośnie jakiejś innej książki, dajcie znać – z pewnością ją przeczytam! 😊 Za kilka dni pojawi się post odnośnie świadomego kupowania. Zaglądajcie na Instagrama, tam dużo częściej się udzielam niż tu 😊 Do usłyszenia niebawem!

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *